„3x3x3” ŻYCIE GÓRĄ!

30/05/2016 - 12:15
"Jesteśmy trzema kobietami, mającymi trzy różne doświadczenia chorobowe. Wiemy, jak ważne w walce z chorobami jest psychiczne nastawienie. Jak ważne jest tworzenie pozytywnych wzorców tym, którzy w procesie leczenia i rehabilitacji ich potrzebują."

ŻYCIE GÓRĄ! - to wydarzenie promujące siłę do walki z przeciwnościami losu, z ludzkimi słabościami. To projekt pokazujący jak ważny jest hart ducha i pozytywne myślenie.

"Jesteśmy trzema kobietami, mającymi trzy różne doświadczenia chorobowe. Wiemy, jak ważne w walce z chorobami jest psychiczne nastawienie. Jak ważne jest tworzenie pozytywnych wzorców tym, którzy w procesie leczenia i rehabilitacji ich potrzebują."

„3x3x3”

3 Kobiety POKONUJĄCE słabości!!! 
3 Kobiety mówiące: ŻYCIE GÓRĄ!!! 
3 kobiety razem na każdym szczycie!!! 3 życia!!! 3 wygrane !!!

3 KOBIETY:
ADA po transplantacji serca
KASIA po nowotworze 
MAGDA po operacji kręgosłupa 
Razem ZDOBĘDĄ 3 SZCZYTY z Korony Gór Polskich o łącznej wysokości 4.584m n.p.m.
TYLKO w 3 DNI : 8 -10 czerwca 2016*

Tyle wystarczy by zdobyć łączną wysokość 4.584m n.p.m. – gór położonych od siebie o 400km!!!

Każda ma przypisaną górę i przygotowuje trasę wejścia. Góry zdobywają  razem!!!
Ada = Babia Góra
Kasia = Skrzyczne
Magda = Śnieżka

Wszelkie dodatkowe informacje nt. naszego marszu znależć można na Facebook (profil „Życie Górą!”): https://www.facebook.com/zyciegora/

Poznajcie historie dziewczyn– jakże różne, ale mające jeden wspólny mianownik – nieodpartą chęć życia i walki o siebie:

Adriana (ADA) Szklarz

Motto:
„Urodziłeś się po to, by wieść nadzwyczajne życie, robić nadzwyczajne rzeczy, pomóc nadzwyczajnej liczbie ludzi” M.Litman

W 2002 roku moje serce zachorowało. Byłam wtedy szczęśliwą mamą sześciomiesięcznego synka. Zdiagnozowano kardiomiopatię, której jedyną formą dalszego leczenia była transplantacja serca. Za 5 razem, po 7 latach choroby, okupionych emocjami i słabościami organizmu zostałam szczęśliwie przeszczepiona. Od 5 listopada 2009 roku żyję z męskim sercem.
Do momentu choroby byłam przykładną pracoholiczką. Chorobowe doświadczenie przewartościowało moje życie. Wychowuję syna, pracuję i jednocześnie realizuję akcje propagujące transplantacje – to moje dziękuję za to, że mogę żyć dalej. Organizuję Ogólnopolski Marsz Nordic Walking im.prof.Zbigniewa Religi – Popieram Transplantację,. Jako jedna z dwóch pierwszych Polek po przeszczepieniu, obeszłam wyspę Bornholm, pokonując 120km i 950m. Ostatnim moim DZIĘKUJĘ jest książka „Kobieta z męskim sercem”.
Dlaczego biorę udział w akcji „Życie Górą!”?
Uwielbiam wyzwania, nietuzinkowe akcje udowadniające siłę naszej psychiki i organizmu. Inspirowanie innych jest dla mnie ważna misją, bo gdy chorowałam sama takiej inspiracji potrzebowałam. Dobre przykłady dają siłę do walki z nierównym przeciwnikiem. Będę szczęśliwa gdy i ta akcja, taka siłę da innym.

 

Katarzyna (KASIA) Ozimek 

Motto:
„W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze.” Ks. Jan Twardowski

Początek roku 2012 był dla mnie rokiem przełomowym. Po 13 latach pracy w jednej firmie podjęłam decyzję o zmianie: nowa wymarzona praca, wyższe stanowisko, nowi ludzie których zaczęłam poznawać. W życiu prywatnym wszystko układało się także świetnie. Czułam, że wszystko zależy ode mnie, że wszystko mogę – był to taki czas „ kiedy jest dobrze”.
W lutym 2012 przeszłam rutynowe badania kontrolne. USG piersi wykazało, że torbiel, którą miałam już nie jest torbielą tylko czymś więcej. Kolejne badania w Centrum Onkologii postawiły diagnozę: nowotwór złośliwy. I to był początek mojego „niedobrze” okupionego strachem, operacją, która zabrała mi część mojej kobiecości, rehabilitacją, ośmioma kursami chemioterapii i hormonterapią. Cierpiało ciało. Cierpiała dusza.
Wiedziałam, że aby żyć muszę walczyć. Miałam dla kogo: dla męża, dzieci, rodziny. Czas dzieliłam na etapy: przed chemią i po chemii. W trakcie leczenia normalnie pracowałam; wręcz nawet stałam się tytanem pracy. Wtedy mniej bolała dusza. Głowa była zajęta obowiązkami, nie dawałam więc sobie czasu na rozmyślania i użalanie się nad sobą. Mówiłam wówczas, że praca jest moją psychoterapią. Po woli „dźwigałam się jak feniks z popiołów”.

O swojej chorobie mówiłam i mówię wszystkim oficjalnie. W społeczeństwie nadal pokutuje przekonanie, że rak to wyrok. Tymczasem jest to taka sama choroba jak każda inna, tylko z dłuższym procesem leczenia, w którym gigantyczną rolę odgrywa nastawienie pacjenta i jego wiara w zwycięstwo, w pokonanie choroby. Trzeba mieć pozytywną wizję końca choroby. To zwiększa szanse.

Dlaczego biorę udział w akcji „Życie Górą!”?
Chcę poprzez tę akcję dać siłę, nadzieję i „wnieść światło” w życie tych osób, które właśnie zmagają się z chorobą nowotworową. Jestem dynamiczna i lubię różne niecodzienne wyzwania, przecieranie szlaków i inspirowanie innych. W życiu mam zasadę, że wszystko można zrobić – tylko trzeba chcieć i nie ma rzeczy niemożliwych!

Magdalena (MAGDA) Kubacka

Motto :
„Człowiek ma w życiu albo wymówki, albo wyniki.” Canfield Jac

Podczas pięknego dnia na wakacjach w Chorwacji złapał mnie narastający ból kręgosłupa. Tak okropny i ogromny, że już w nocy leżałam nieprzytomna z bólu w szpitalu. Rano, po badaniach, otrzymałam informację, że mój stan jest zbyt ciężki aby przetransportować mnie do Polski. To co najbardziej pamiętam, to podpisanie zgody na operację , która niosła za sobą możliwość trwałego kalectwa. Na szczęście trafiłam w ręce jednego z najlepszych neurochirurgów w Chorwacji. Udało się! Po dziewięciu dniach spędzonych w pokoju z białymi ścianami, w obcym kraju, z obcymi ludźmi, mówiącymi w obcym języku wiedziałam, że będę ponownie szczęśliwą kobietą.

Był to czas ,gdy w mojej głowie zmieniły się priorytety. Na okładce książki, którą miałam ze sobą, wypisałam to co muszę zmienić w swoim życiu. Do tej pory w biegu, wtłoczona w korporacyjne życie, robiąca tysiąc rzeczy na raz – zwolniłam i zmieniłam priorytety, choć nie było to łatwe. Teraz mam większy dystans do rzeczy małych i błahych.
Wychowuję z mężem trójkę dzieci. Najmłodsze urodziłam trzy lata po operacji. Rok wcześniej pokonałam Bieg Rzeźnika (80 km po Bieszczadach). Nadal pracuję w korporacji, i cieszę się, że potrafię znaleźć czas dla siebie. A ponieważ się nie poddaję, w planach mam Triatlon.

Dlaczego biorę udział w akcji „ Życie górą”?
Kiedy rozmawiam z ludźmi o tym , jak ważne jest dbanie o siebie i o zdrowie często słyszę wymówki, typu: „nie mam czasu”, „może kiedyś ”. Chcę tym osobom pokazać, że można i że należy dbać o własne zdrowie, a wysiłek fizyczny ma tu główne znaczenie. Chcę przekonać innych, że warto się ruszać, by być zdrowym dla siebie i dla bliskich.